![]() |
|||||||||||
|
NEWS RANKING
LINKI
KONTAKT
YORKSHIRE TERRIER GRYFONIK NASZE PSY U INNYCH |
|||||||||||
|
|
GRYFONOWY MINI BLOG
2-08.10.2009 ( to nasza podstarzała pełnoletnia latorośl ) i moja mama . Boże broń ! Nie mieszkamy razem , ale jesteśmy bardzo bardzo bliskimi sąsiadami... Ale do rzeczy - mama miała gorzej , gdyż u rodziców mieszkają wszystkie nasze czarne gryfoniki . Czyli Arnold , Doda , Zuza i Zina . Dwie ostatnie w mocno zaawansowanej ciąży... Wracamy z Wrocławia . Dzwonimy do mamy , że za kilka godzin będziemy na obiedzie . A ona , że ZUZA chyba zaczęła rodzić . Mama porodu nie odbierze . No , ale od czego jest Bartek ? Był za 5 minut . Tak . Zaczął się poród ... Atmosfera nerwowa...Mijają godziny . Tuż przed naszym przyjazdem rodzi się pierwszy szczeniak . Jest OK . Bartek sobie radzi doskonale . Odstawiamy tatę , jedziemy do siebie . Ja mam dość . Usypiam w drodze do łóżka . Bartek dzwoni jeszcze kilka razy .Jest drugi szczeniak . A potem długo nic . Sunia się uspokoiła . Marzyłam o tym . Uznałam , że poród się skończył i wreszcie mogę odespać zarwaną noc . Wstaję dość wcześnie . Mam wyrzuty sumienia . Idę do rodziców . Maluchy śliczne , ale suka ... Jakaś dziwna . Szybka decyzja jedziemy do lekarza . Szybko . Ojciec w kapciach . Za chwile wszystko wiemy . Tam są nadal szczeniaki ! Wywołanie porodu naturalnego nie przynosi nic .Cesarka . Rokowania słabe . Czekamy - ja , ojciec i Marek . Po kilku minutach wynoszą 2 piękne i krzykliwe gryfoniki . Ja reanimuję jednego , tata drugiego . Ale nie od razu ! Najpierw na ich widok dostał spazmów . Płakał jak dziecko . Marek tak samo . A lekarze też ryczeli tylko , że ze śmiechu , bo obaj panowie mają ok.190 cm wzrostu i nie są ułomkami... Za chwilę dostajemy pół przytomną , ale zdrową Zuzę . Pełnia szczęścia ! I tu nauczka dla mnie . Jest mi głupio , że do tego dopuściłam ... Mija kilka dni względnego spokoju . Idę do pracy na całe 3 dni . Wracając do domu dzwonię do rodziców . A tam rodzi Zina . Z Bartkiem . Boję się powtórki ...Zanim dojechałam były już 4 szczeniaki . I koniec . Wszystko OK . Ale fajnie ! Starzy mają 12 gryfoników ! W tym jeden ... rudy , bo brukselski . To Zinki pierworodny . Syn naszego Agenta sprowadzonego z Holandii . Wyglądają cudnie . Mama wzięła urlop . Dzielnie pomaga tacie , bo to on jest głównym organizatorem opieki nad psami ... I znów nie pozwala palić przy szczeniakach...Oboje palą na werandzie . A ja to chyba przestanę odwiedzać ich szczeniaki . Kurde ! Jest jesień . Mam zamarznąć na tej werandzie ...? 1-07.08.2009 To taka popularna rasa! A ja chciałam coś innego. Nie,żebym miała zrezygnować z yorków. Wszyscy je uwielbialiśmy! Chciałam mieć "coś" jeszcze! Przez kilka miesięcy wertowałam internet w poszukiwaniu "tego-czegoś". Miało być nieduże , niechorowite , niekonfliktowe , przyjazne , nie chciałam też poświęcać tyle czasu co yorkom na pielęgnację a przede wszystkim nie tak popularne. Po kilku miesiącach już wiedziałam - gryfonik brukselski! Tu muszę dodać , że to wszystko robiłam w wielkiej tajemnicy przed mężem! Szczęście mi dopisywało , bo gdy podjęłam decyzję co do wyboru rasy - mój mąz akurat wyjechał na kilka tygodni. Zaczęłam na gwałt szukać hodowcy co wcale nie było takie proste. Większość ofert pochodziła z zagranicy i najczęściej były nieaktualne. Byłam bliska załamania. Bałam się , że nie zdążę przed powrotem męża! Mało tego - mnie samą czekał wyjazd na prawie 2 tygodnie! I oto trafiłam na ogłoszenie Ani Domosławskiej , hodowla Sua Sponte. Najpierw obejrzałam jej stronę www. Okazało się , że Ania ma hodowlę grzywaczy i ... 1 suczkę gryfonkę , która akurat ma szczeniaki. Zadzwoniłam. Baaardzo długo rozmawiałyśmy. Okazało się , że "moja wystawowa" sunia będzie do odbioru za ... 2 tyg. Super! a zdążę wrócić a mąż jeszcze nie! Wpłaciłam zaliczkę. Równo za 2 tyg. w towarzystwie taty stawiłam się w Dywitach po odbiór Ginki. I właśnie wtedy pierwszy raz "na żywo" zobaczyłam gryfonika. Od razu wiedziałam , że dokonałam dobrego wyboru. Byłam szczęśliwa. Tata trochę mniej. Trzymał maleńką Ginkę za pazuchą (był luty) i coś przebąkiwał , że ten piesek lepiej pasuje do ... jego domu. To samo potwierdziła mama , jak dojechaliśmy. Ale byłam nieugięta! Ginka zamieszkała z nami czyli ok.100 metrów od moich rodziców. Kilka dni później wrócił Marek. Najpierw dałam mu dobry obiad. Trochę się dziwił , że pozamykałam psy i nie pozwolę mu się z nimi przywitać. Za chwilę pozwoliłam...Zobaczuł Ginkę - piękną puchatą rudą kulkę z płaskim nosem i śmieszną buzią. Wziął ją na ręce. Zaniemówił. Wreszcie spytal - "co to?". Opowiedziałam mu całą historię jak to po kryjomu szukałam itd... Wysłuchał i ... obraził się , że robiłam z tego tajemnicę. Stwierdził tylko , że mogłam mu powiedzieć o chęci kupienia suni innej rasy. Przecież nie ma nic przeciwko temu a wręcz sam by mi doradził zakup ... gryfonika. Spytałam czy kiedykolwiek słyszał o tej rasie. Oczywiście , że nie , ale na pewno by sam doszedł do tego , że to idealna rasa dla nas i naszych yorków. Zapewniłam , że na pewno by tak było i w ten oto sposób mój mąż do dziś jest przekonany , że zakup pierwszego gryfonika to jego pomysł tylko , że ja go niechcący uprzedziłam. Tzn.on to wymyślił , ja te myśli odczytałąm i wprowadziłam w życie. I tak został ojcem sukcesu.
KATARZYNA
ZBRZEZNA,MAREK
ZBRZEZNY-hodowla PARK RIDGE
yorkshire terrier,gryfonik brukselski,gryfonik belgijski |
||||||||||
|
|
|||||||||||